Marketing młodzieżowy Dzieci lubią reklamę, reklama lubi dzieci
Jakub Müller
13 maja 2010
Nauczyć dzieci rozsądku
Sprawić, aby dzieci między ósmym a dwunastym rokiem życia potrafiły rozpoznawać i rozumiały reklamę – to w skrócie cel internetowej gry przygotowanej na zlecenie amerykańskiej Federalnej Komisji Handlu. W tle tego typu inicjatyw pojawia się spór o rolę reklamy w kształtowaniu materialistycznych postaw u dzieci, a także o wykorzystywanie ich łatwowierności.
Konsumpcja to forma uczestictwa w kulturze, której trzeba uczyć. michal kociankowski (10:57 2010-05-17)
Dzieci trzeba uczyć odczytywania form komunikacji, którymi posługuje się współczesny świat. Reklama to nie tylko krótkie filmiki w telewizji, a konsumpcja to nie tylko napoje i batony. Sfery konsumpcji i kultury (jeśli uznać że to jakieś dwa przeciwstawne obszary) co raz bardziej przenikają się. Placówki banków w zabytkowych budynkach biorą udział w Nocy Muzeów a komercyjne marki wspierają WOŚP. Czy kiedyś dzieła największych artystów nie powstawały na zamówienie bogaczy, aby ci podkreślali w ten sposób swoją pozycję społeczną? Dziś konsumowanie różnych dóbr materialnych i intelektualnych jest powszechną formą społecznej rywalizacji, można powiedzieć że stało się demokratyczne, ale zarazem podlega manipulacji przez dostawców tych dóbr. Dzieci trzeba uczyć jak się w tym systemie odnajdywać, bo to dziś system dominujący, i mimo wad dominującym pozostanie. Trzeba jej poprzez edukację chronić przed negatywnymi aspektami, a nie przed całym systemem.
Znak czasów - niestety Przemek (12:39 2010-05-17)
Zdanie "Konsumpcja to forma uczestnictwa w kulturze" - to znak naszych czasów, kiedy właściwie liczy się już tylko co i za ile konsumujesz.
Powinno zawisnąć w każdej agencji reklamowej jako motto, bo dzień kiedy uda się już wszystkich konsumentów przekonać, że konsumowanie to akt wysoce kulturalny, będzie dniem chwały branży reklamowej i samej konsumpcji jako takiej. Wtedy już każdy tzw. statystyczny polak ze spokojem sumienia i przekonaniem uczestniczenia w wydarzeniu kulturalnym będzie mógł oglądać np. Kiepskich, popijać Mocny Full i pogryzać chrupki. Konsumencki (producencki) raj. Moim zdaniem konsumpcja i kultura to jednak obszary, które się nie przenikają. Po prostu zazwyczaj im więcej konsumpcji, tym mniej kultury i odwrotnie (i nie mam tu na myśli tylko napojów "wyskokowych"). I nic tu nie zmieni sponsorowanie opery, czy teatru przez firmy (bo wspieranie WOŚP trafiło do komentarza chyba przez pomyłkę).
A dzieci tym bardziej trzeba edukować i wykształcać mechanizmy obronne przez coraz bardziej wyrafinowanymi metodami przekonywania, że jedynie słuszna jest postawa "konsumuję, więc jestem".
Proste Eleni (08:24 2010-05-18)
Moim zdaniem jest to tłumaczenie naszego wygodnictwa w wychowywaniu. Dzieciak jest skupiony na zdaniu rodziców i jedyne co robi to wymuszanie. Rodzice chcąc mieć spokój kupują. Proste.