Szukaj
Subskrypcja
Reklama w serwisie
Kontakt
Strona główna Wiadomości Inspiracje Tematy Raporty E-book Szkolenia
Tematy
 

Znaki polskich miast – czemu tak rzadko wyróżniają i niosą właściwe znaczenia?

Kategoria: Marketing polityczny i miejsc | Autor: Michał Grala | Data: 21 maja 2013
Słowa kluczowe: miasto. logo, identyfikacja wizualna, warszawa, kraków, łódź, poznań, wrocław, rybnik, białystok, bydgoszcz, branding, rebranding, design, projektowanie logo



Czy znak mówi sam za siebie?
Miasto to coś więcej niż budynki i ulice – jego logo powinno to odzwierciedlać. Jak spisują się pod tym względem projekty pozyskane w otwartych konkursach, tak chętnie ogłaszanych przez władze miast? Co traci projekt znaku, w którym ze względów oszczędnościowych pominięto część badawczą?




Aby otrzymać dostęp do pełnej treści artykułu
i możliwość komentowania

proszę się zalogować

Wystarczy wpisać w poniższe pole adres e-mail, na który otrzymują Państwo biuletyn, i przycisnąć Dalej.

 

Nowi użytkownicy mogą uzyskać bezpłatny dostęp do artykułów i mozliwość ich komentowania, zamawiając subskrypcję naszego e-biuletynu.


 
Komentarze do artykułu dodaj komentarz
Szczecin nie zapłacił 480 tys. pln
kg (09:54 2013-05-22)
za logo lecz za badania, strategię i system CI. Kwota wydaje się duża, ale trzeba spojrzeć na to że została wydana w czasach prosperity gospodarczej 5 lat temu. Nie da się zaprojektować znaku i systemu CI spełniających zasady: uniwersalności, wyjątkowości, ponadczasowości, łatwości w adaptacji, czytelności, bez kontrowersji itp. itd. No dobra, można, ale wtedy powstaje miałki, bezpłciowy twór, których przykłady autor sam przedstawia. Łodź postawiła na kreatywność i wyjątkowość brandingu swojej marki, to że nie jest łatwa w odbiorze, w pewnym sensie można zaliczyć na plus. Doceniajmy odważne kreatywne projekty, bo takie też w naszym kraju powstają.
Zgłaszanie wątpliwości natury religijnej śmieszne? why?
Suri (10:36 2013-05-22)
Dla pewnej grupy sądeczan logo niosło wyraźne i niepożądane dla nich znaczenia. Mieli prawo zaprotestować i zrobili to. Dlaczego mieliby pokornie milczeć? Bo jest zasada nadrzędności "pierwotnej warstwy komunikacyjnej"? A jaka ta pierwotna warstwa była? To że być może twórcy logo nie dostrzegli niektorych możliwych odczytań, to tym gorzej świadczy o nich. Sam autor postuluje badania przy tworzeniu znaków. Może trzeba było konsultować społecznie to logo zanim zostało zatwierdzone? Żeby było jasne: nie jestem za tym, żeby mieszkańcy miast sami sobie projektowali logotypy. Od tego są fachowcy. Ale wywracanie oczami na zarzuty dotyczące znaczenia niesionego przez znak (bo tu nie chodziło o typowe narzekania na estetykę "brzyyyydkie takie", "co to za kolorkiii") jest trochę nie na miejscu.
Wrocław Bydgoszcz podobieństwa logo
PD (11:27 2013-05-22)
(...) Przykłady Wrocławia i Bydgoszczy pokazują, w jak wielką pułapkę można pod tym względem wpaść. Podobna kreska, podobne kolory. Czy oznacza to, że te miasta są takie same? (...) Cytat sugeruje, że miasta stworzyły znaki w jednym czasie i to do tego podobne ... Patrząc na historie obu znaków to Wrocław ma swój bodajże od 2000 r a Bydgoszcz od 2010 więc kto tutaj wpadł w pułapkę? Wniosek nasuwa się sam ...
Droga Suri
konsultant społeczny (12:24 2013-05-22)
Sołecznie konsultacje w myśl zasady nie znam się to się wypowiem mogą dotyczyć planowanego miejsca placu zabaw, albo ścieżki rowerowej. Rozumiem postawę pod tytułem: Polak specjalista od wszystkiego. Nie dajmy się zwariować, czy diagnozę postawioną przez lekarza też powinniśmy konsultować społecznie. Nie do końca zgadzam się z autorem odnośnie ogólnych wniosków, ale ten zarzut akurat jest nie na miejscu.
Drogi konsultancie społeczny
Suri (14:47 2013-05-22)
Napisałam wyżej, że nie jestem za tym, żeby role projektantów oddawać zwykłym mieszkańcom. Ale tu zarzuty oddolne dotyczyły znaczenia niesionego przez logo, nie samej jego estetyki. Nawet niezależnie od tego, czy te znaczenia zostały dostrzeżone trafnie, czy na wyrost, projektanci obrażać się o uwagi z tej kategorii nie powinni. A jeszcze dodam, że akurat porównanie projektanta logo do lekarza uważam za przesadzone. Od logo zrobionego przez nie-profesjonalistę miasto nie umiera, tak jak może łatwo umrzeć człowiek leczony przez amatora. Lepsze byłoby porównanie do fryzjera. Czasem także amator jest zdolnym i rzemieślnikiem, i wizażystą (wizaż byłby odpowiednikiem części badawczej w opracowaniu logo), zatem krzywdy wizerunkowej nam nie zrobi. Ale gdy zależy nam na tym, żeby nasza głowa na pewno nam wstydu nie przyniosła (ani np. instytucji, którą reprezentujemy) - raczej oddajemy się w ręce profesjonalisty. I tak jest zdrowo, OK, ale bez przesady, to nie jest kwestia życia i śmierci. A co do konsultacji: tam pod tekstem jest przykład z Karpacza i widać, że z profesjonalnych propozycji wybierają jednak mieszkańcy. Da się?
Może się przyda w dyskusji
Piotr Dzik (10:41 2013-05-23)
Dyskucja na temat znaków promocyjnych polskich jiast toczy się dośc dawno - polecam kwartalnik projektowy 2+3D (choć - jak wiadomo - marketingowcy projektantów nie poważają). Na przykład w numerze 43 (II/2012) Tomasz Budyń zmiażdżył pomysły Krakowa na owo cudne KRK, w tymże numerze sam pisałem o znakach miast śląskich. Może się też przyda moja analiza ilościowa „Tożsamość wizualna jako narzędzie budowy wizerunku miast w Polsce na podstawie sygnatur promocyjnych” w: Public Relations jako narzędzie zarządzania w organizacjach, A. Adamus-Matuszyńska, R. Maćkowska [red.], Uniwersytet Ekonomiczny w Katowicach, Katowice 2011
Logo to nie wszystko - ciekawy case
madma (15:08 2013-05-23)
Co do Łodzi - nie zgodzę się. Logo współgra z przemyślaną strategią. Akurat to miasto od kilku lat ma bardzo spójną komunikację i prezentuje się jako miasto przemysłu kreatywnego, festiwali i innowacji. Miasto, które patrzy wprzód (stąd i jego logo jest nowoczesne). Nie jest to strategia "pisana na kolanie", ale porządnie przemyślana. I za to daję temu miastu dużego plusa, bo znalazło coś, czym faktycznie wyróżnia się na tle innych (podstawowa zasada budowania brandu ;p)
z tą Łodzią (wątpliwość)
pa-ka (16:01 2013-05-23)
@madma Co do strategii pewnie masz rację, ale w działaniach taktycznych wychodzi to bardzo średnio. Kampania outdorowa "Łódź kreuje" w innych miastach była totalnie niezrozumiała. Przeciętny człowiek mijający dziwne, zaiweszone w powietrzu litery tworzące to hasło nie miał pojęcia "co ta Łódź tak kreuje", czy to jest żart, czy jakiś projekt artystyczny, czy nazwa imprezy? Bo sama Łódź jemu się dalej kojarzy z włókniarstwem, a dziś bezrobociem itp. A doczytywać jakiś niuansów drobnym druczkiem na dole bilbordu to wiadomo, nikt nie ma czasu ani ochoty (o wzroku nie mówiąc). Więc niezbyt pomogło, że taka akcja wynikała z porządnie przemyślanej strategii, niestety.
Brak wiedzy i kumoterstwo
columbo (17:03 2013-05-25)
Niestety jak się patrzy na dokumentację przetargową, a następnie na owoce przetargu to ręce opadają. Pracuję dla firm o dużej kulturze marketingowej, a zderzenie z marketingiem naszych miast jest bolesne. Osoby pracujące w instytucjach państwowych i samorządowych w większości można posądzać o kretytynizm bądź kumoterstwo lub jedno i drugie na raz. Absurdalne wymogi co do wartości zrealizowanych zleceń wycinają w przedbiegach większość firm i freelancerów. Przy projektach idących w setki tysięcy lub miliony złotych do komisji przetargowych nie zaprasza się na ogół ekspertów, nie robi się badań (m.in.focusów) niezależnych od oferenta. Postrzegam to jako kompletny brak profesjonalizmu, brak wyobraźni czy ustawianie przetargów.
Czy aby na pewno książka
Iwulski (10:34 2013-06-05)
Pisze Pan, że logo porównać można do okłądki bogatej książki. Nie sądzę. Nikt jeszcze nie kojarzył Hamleta przez obrazek i twardą obwolutę. Okładka książki identyfikuje tylko przy wydaniach tej samej dzieła. A przecież nie ma dwóch tych samych miast. Okładka książki staje się nieistotna, gdy zagłębiamy się w lekturę. Jest nieistotna nawet długo wcześniej. Jeżeli logo ma spełniać tę funkcję, to w gruncie rzeczy staje się bezużyteczne w momencie swojej premiery. Co więcej pisze Pan, że decyzje urzędników oparte na ich percepcji miasta mogą być nietrafione w stosunku do postrzegania mieszkańców. Nie sądzę, żeby ich percepcja miejsca miał tu decydujące wrażenie. Rzadko kiedy mieszkańcy miasta przemysłowego, o średnich rozmiarach mają bardzo pozytywny obraz swojego miejsca zamieszkania. Trzeba raczej pytać o ich aspiracje, pokazać możliwości, logiem kształtować wizję przyszłości miasta aniżeli zastaną sytuację. To oczywiście didaskalia, najważniejszy jest wskazana przez Pana komunikacyjna natura logo. Nie estetyka, ale wartość i czytelność przekazu stoi na pierwszym miejscu.

Marketing polityczny i miejsc


Wszystkie z tej kategorii ->

Najnowsze Tematy

Zarządzanie marką
Tesla stała się nowym Apple
Mateusz Lubczański
Badania marketingowe
Konsument w Polsce wobec działań CSR
Małgorzata Greszta, Dominika Maison
Marketing mobilny
Może aplikację do tego?
Mateusz Lubczański
Zarządzanie marką
Obraz, przyszłość, patos. Dwie wizje marki
Mirosław Bogusławski

Wszystkie wydania ->


 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie komentarze
 
 
Oferty pracy
Edukacja marketingowa
Ludzie
Firmy
Przetargi
 
 
Kategorie
Advertainment
Ambient media
Badania marketingowe
Biblioteczka
Design
E-mail marketing
Experiential marketing
Felieton
Handel detaliczny
Kampanie reklamowe
Kampanie społeczne
Konkursy reklamowe
Marketing bezpośredni
Marketing internetowy
Marketing młodzieżowy
Marketing mobilny
Marketing partyzancki
Marketing polityczny i miejsc
Marketing relacji
Marketing społecznościowy
Marketing szeptany
Marketing wirusowy
Media
Obsługa klienta
Prawo
Programy lojalnościowe i CRM
Promocje sprzedaży
Public relations
Reklama zewnętrzna
Shockvertising
Trendy
Zarządzanie marką
Zbędnik
 
Archiwum
Inspiracje:
nr 582 (24.05)
wszystkie wydania
Tematy:
nr 574 (24.05)
wszystkie wydania
 
 
 
Partnerzy:

Strona główna
Wiadomości
Inspiracje
Tematy
Raporty
Subskrypcja
Wyszukiwarka
Oferty pracy
Edukacja marketingowa
Kontakt z redakcją
Reklama w serwisie
Przyślij informację / artykuł
Partnerzy
Ochrona prywatności
YouTube
Facebook
Issuu
RSS
Copyright 2010 Pallad Media SC
 0.1935670375824