Szukaj
Wiadomości Inspiracje Tematy Blog Oferty pracy
ISSN 1733-8522
Powiadom znajomego
Ludzie
Advertainment
Ambient media
Badania marketingowe
Biblioteczka
Design
Edukacja marketingowa
Experiential marketing
Firmy
Guerrilla marketing
Kampanie reklamowe
Kampanie społeczne
Konkursy
Marketing bezpośredni
Marketing internetowy
Marketing młodzieżowy
Marketing mobilny
Marketing polityczny i miejsc
Marketing relacji
Marketing szeptany
Marketing wirusowy
Media
Nowe produkty i usługi
Obsługa klienta
Prawo
Programy lojalnościowe i CRM
Przegląd prasy
Przetargi
Public relations
Reklama zewnętrzna
Shockvertising
Sprzedaż
Trendy
Web 2.0
Zarządzanie marką
Zbędnik
Archiwum
Inspiracje:
nr 330 (26.08)
wszystkie wydania
Tematy:
nr 309 (30.08)
wszystkie wydania
Loading...
Tematy

Badania marketingowe
Nic się nie uda bez emocji

Jakub Mueller
2 sierpnia 2007



Prof. Rafał Ohme
Człowiek dwudziestego wieku był bardzo zarozumiały – sądził, że posiadł już wgląd w swoją psychikę, tak jak udało mu się zrozumieć funkcjonowanie ciała – mówi profesor Rafał Ohme. W wywiadzie dla "Marketingu przy Kawie" rozmawiamy o odkryciach współczesnej psychologii wpływających nie tylko na marketing i reklamę, ale także na wyczynowy sport czy badania nad problemem rasizmu.


Aby otrzymać dostęp do pełnej treści artykułu
i możliwość komentowania

proszę się zalogować

Wystarczy wpisać w poniższe pole adres e-mail, na który otrzymują Państwo biuletyn, i przycisnąć Dalej.

 

Nowi użytkownicy mogą uzyskać uzyskać bezpłatny dostęp do artykułów i mozliwość ich komentowania, zamawiając subskrypcję naszego e-biuletynu.


 

Komentarze do artykułu dodaj komentarz
Znowu autopromocja i reklama własnej firmy
ja (00:29 2007-08-05)
co za czasy
Dziekuję
Ewa Tęczowska (14:05 2007-08-05)
Ten artykuł to bardzo ważny, wielowymiarowy drogowskaz dla mnie i mojego nowego projektu, którym jest Poradnia"Delfiny i Ty" Dziękuję!
w kwestii uzupełnienia
mediafun (21:12 2007-08-05)
zupełnie inny wywiad niż ten który publikował najnowszy Marketing & More :-) Einstein czy Frankenstein czyli o neuromarketingu raz jeszcze trochę o Ohme: Dlaczego wkurza mnie Ohme i tutaj: Trudne słowo wydmuszka
obrzydliwy product placement
z.degustus (15:41 2007-08-07)
jak się nazywa fachowo przemycanie nazw produktów i marek oraz ich korzyści w artykułach prasowych? czy branżowe pismo też musi to robić? a reklamy z Mumio DZIĘKI badaniom jego fimy - taa, jasne
do mediafuna i pod dyskusję
czytelnik (18:02 2007-08-09)
Co do przywoływanego tu artykułu w Marketing & More: Argumenty ad hominem i odpowiedni dobór nagłówków niekoniecznie świadczą o rzetelności artykułu, napastliwy styl również. Pewne słabości metodologiczne, opisywane w artykule, neuromarketing współdzieli z innymi dziedzinami badań marketingowych. Czy to oznacza, że np. grupy fokusowe należy wyrzucić do kosza? Coś tam (poza oczywiście artykułami samego Ohme w Briefie) było wcześniej na ten temat i co więcej, firmowane jest również przez Marketing Tribune, wydawcę M&More. Zarówno niniejszy wywiad z Ohme jak i wcześniejsze artykuły z 2004 roku (jeszcze zanim Ohme wystartował z serią w Briefie - a może to też jego strategia promocyjna?) marketing-news.pl/theme.php?art=157 marketing-news.pl/theme.php?art=149 Tu z innych źródeł na temat neuromarketingu: ithink.pl newsweek.pl dlastudenta.pl Podstawowym problemem nie jest osoba samego dra Ohme, ile podejście do relacji nauki i marketingu. Marketing może korzystać z najnowszych osiągnięć nauki, a może też odwoływać się do pewnych skrótowców, zakorzenionych w marketingu i powstałych jako pomoc w zapamiętaniu wiedzy praktycznej tych najlepszych z branży. Jednak zarówno te skrótowce, jak i każda lista “niezmiennych praw” to zaledwie wstęp do badań naukowych, pewne sugestie heurystyczne wyznaczające punkty wyjścia. Nauka dopuszcza możliwość falsyfikacji wyników, przyznania się do błędów, samego błądzenia. Postawa guru nie jest dobrym wyborem i to dotyczy zarówno praktyków, jak i naukowców. Neuromarketing przynosi ze sobą autorytet nauk o poznaniu, które w innych dziedzinach wykazały swoją przydatność (sieci neuronowe w Business Intelligence i CRM, systemy ekspertowe w hurtowniach danych, nawet chatboty na stronach internetowych, mechanizmy wyszukiwarek oparte na złożonych frazach z języka naturalnego i wiele innych). Wydaje się, że M&More wylewa dziecko z kąpielą ostro występując przeciw tej dziedzinie wiedzy. W dodatku publikując takie artykuły, jak “Target podświadomości” Ediego Pyrka (w poprzednim numerze), w którym widać echa psychoanalizy i jakiegoś takiego podwórkowego psychologizowania. Podsumowując: lepiej wierzyć w naukę i godzić się z tym, że czasem pobłądzi (niezależnie od kosztów, w tym przypadku ponoszonych przez duże firmy, które stać na to), niż poprzestawać na klasykach. Nie byłoby postępu w badaniach, gdyby miały one stanowić jedynie przypisy do Kotlera.
pod dyskusję
paweł (13:27 2007-08-10)
Co do powyższego komentarza: podane źródła nt. neuromarketingu to nie są INNE źródła na ten temat. Przekazują one treści z wykładów i artykułów dra . Polecam przeczytać szczególnie komentarze z serwisu dlastudenta, z artykułem napisanym ponoć przez studentkę dra, co to była „podobno nie tylko na wykładzie” – boki zrywać co za etyczny autorytet. Co do wywiadu w Marketing przy kawie i artykułów w Briefie: odpowiedni dobór słów niekoniecznie świadczy o rzetelności artykułów, nieco to przypomina tzw. artykuły sponsorowane pseudospecyfików, gdzie najpierw kreśli się czarną wizję życia BEZ, potem CUDOWNE REMEDIUM, i wreszcie NIEWIARYGODNE rezultaty. Podstawowym problemem jest rzeczywiście podejście do relacji: nauka – marketing. Tę właśnie, zaburzoną niestety relację, krytykuje w swoim artykule M&More. Pocieszającym jest fakt, że tak wiele osób się na tę relację oburza i tez ją krytykuje – duch etyki nie zginął w narodzie, nawet wśród zepsutej branży marketerów. Tak czy siak neuromarketing jest skazany na porażkę: koszty reklamy przebadanej eec sa niewspółmiernie do korzyści wysokie - trzeba nakręcić reklamę, zbadać eec, nanieść zmiany w scenariuszu i scenografii i znowu nakręcić i uważać, bo każda zmiana może popsuć cały subtelnie wypracowany efekt. Tymczasem rola reklamy tv i tak maleje. Podsumowując: lepiej pozwolić nauce zachować jej autorytet, rozdzielając jej uprawianie od robienia pieniędzy.
pod dyskusje cd
ewq (12:26 2007-08-13)
"artykulem napisanym przez studentke" - zeby tylko napisanym... jesli przeczytac dokladnie wspomniany tu artykul opublikowany na ithink (http://www.ithink.pl/artykuly/biznes/reklama-i-marketing/neuromarketing-czyli-dlaczego-nasz-mozg-kupuje/) oraz artukul K. Witeckiej opublikowany w dlastudenta.pl (http://dlastudenta.pl/nz/?act=show_ar&id=13209), widac wyraznie, kto od kogo sciagal dane, a czasem cale zdania, o argumentacji nie wspominajac. smutne, ze redakcja chyba najwiekszego portalu studenckiego opublikowala plagiat.
Polak, jaki jest- każdy widzi...
Seb (15:10 2007-08-22)
A więc tak- po przeczytaniu wątku, po prześledzeniu kilkunastu temu podobnych tematów, dojść można do prostego wniosku: krytykować, to takie banalne. Łatwo jest zarzucić komuś niekompetencję, brak profesjonalizmu, chęć zdobycia sławy i zysków oraz tym podobne... Autorytety? Według was kto w takim razie powinien być autorytetem w dziezinie neuromarketingu, product placement, automatyzmów itp.? Czy jest w polskiej nauce, ktoś inny oprócz wspomnianego dr? Czy ktoś inny prowadzi badania na ten temat, publikuje, pisze, popularyzuje? jeżeli znacie, to ja bardzo chętnie poproszę o nazwiska tychże osób i bardzo chętnie zapoznam się z ich publikacjami! Może warto zastanowic się nad tym, co "Nowego" do zaproponowania ma nauka? Najłatwiej jest zarzucić coś komuś, skrytykować. Ok, ale żeby ta krytyka była mądra i w pełni uzasadniona! Absolutnie nie staję tu w obronie kogokoliwiek, ale trochę taktu i przede wszystkim wiedzy- aby móc się "wymądrzać" i krytykować innych. Studentka nie studentka, z tego co wiem, portal przeznaczony jest dla wszystkich a wszyscy nie koniecznie muszą się znać na tajnikach markerów, neuroprzekaźników itp. Więc pisanie artykułów popularnonaukowych polega na tm, by każdy mógł ich treść zrozumieć- więc o co to wielkie zamieszanie?? o to, że dziewczyna przy pisaniu artykułu korzysta z dostępnych informacji- zaznaczam, że informacji zrozumiałaych dla przeciętnego, myślącego czlowieka?? Proponuję otworzyć jakąkolwiek stronę www czy książkę na temat neuromarketingu i poczytać- a późnej wyrażać swoje bądź co bądź "trafne" opinie.
Nie warto się rzucać.
paweł (13:10 2007-08-23)
Warto logicznie czytać komentarze, wtedy nie przedstawia się nieadekwatnych argumentów. To prawda – krytykować jest łatwo, ale cóż zrobić jak kryteria są jasne, czytelne i wyrobione u tak wielu osób, a przedmiotowy temat i osoba tak łatwo te kryteria omijają. Łatwo jest zarzucić niekompetencję, ale tego nikt tu w komentarzach nie zrobił. Łatwo stwierdzić, że dana osoba nie jest autorytetem w tych 3 dziedzinach, ale – znowu - przecież nikt tego nie zrobił. W kwestii studentki – przecież nie chodziło o użyty potoczny i zrozumiały język – chwała jej za to wręcz. Chodziło w 1. poście o plagiat, w 2. poście o to, że podane dwa źródła o neuromarketingu, które w zamierzeniu podawającego miały pokazać bezstronność tematu – wdzięcznie objawiły właśnie stronniczość zagadnienia, związanego wciąż z tą samą osobą.

Badania marketingowe


Wszystkie z tej kategorii ->

Najnowsze Tematy

Marketing internetowy
Siedem grzechów marketingu w Internecie
Krzysztof Winnik
Web 2.0
Wpływowe interakcje
Jacek Szlak
Badania marketingowe
Sytuacja na rynku mediów
MPG
Sprzedaż
Nie ufamy super- i hipermarketom
On Board Public Relations
Kampanie reklamowe
Ukraińska reklama ma sporo do nadrobienia
Jakub Müller
Public Relations
Politycy o public relations
ZFPR

Wszystkie wydania ->


Ostatnie komentarze
zobacz wszystkie...
Najczęściej czytane Inspiracje i Tematy

Miesiąc

 
Najczęściej czytane wiadomości
Dzisiaj | Tydzień | Miesiąc
 




do góry

Strona główna | Inspiracje | Tematy | Wiadomości | Blog.przykawie.pl | Subskrypcja
Reklama | O nas | Współpraca | RSS | Ochrona prywatności


Copyright 2007 Bridge Business Media Sp. z o.o.
 0.31200480461121